Nikt też dokładnie nie wie jak wygląda Liczyrzepa bo jako duch nie musi mieć stałej postaci
fizycznej. W zależności od sytuacji, a nawet porywu chwili może być ptakiem, promieniem
słońca, obłokiem, piękną różą kłodzką, lepiężnikiem białym, groźnym
zwierzęciem, ogromną nieprzystępną górą czy dziką, rwącą rzeką. Najczęściej utożsamiano go z człowiekiem. Rósł więc Duch Gór
i stawał się coraz silniejszym młodzieńcem, rósł również w ludzkiej wyobraźni.
To też z upływem czasu przedstawiono go sobie jako potężnego, mocarnego
mężczyznę o nadzwyczajnej sile z rudą, rozwichrzoną, opadającą do kolan brodą i
z włosami opadającymi na ramiona, ciągle wędrującego, z wielkim kosturem w dłoni
po swoim górskim-sudeckim królestwie.
Wszystkie trudne do zrozumienia niewytłumaczalne zjawiska
przypisywano właściwie jemu, a ponieważ ludzie otaczają największym kultem to
czego się boją, czczono go, chociaż przydawano mu najgorsze cechy. Ostrzegano
samotnych wędrowców, żeby nie zapuszczali się zbyt. daleko w góry, bo może ich
spotkać Liczyrzepa i w gniewie spowodować, że już nigdy nie wrócą do swoich
bliskich. Ostrzegano też dzieci żeby nie odbiegały zbyt daleko od swoich
domostw.
Wierzono, że i on ma stałą siedzibę, a ponieważ był władcą
gór sądzono, że mieści się ona pod najwyższym szczytem Sudetów – Śnieżką, a
komnaty jego podziemnego zamczyska wypełnione są po brzegi przeróżnymi
skarbami.
Liczyrzepa współżyjąc na co dzień z przyrodą lubił zwierzęta
i rośliny. Najbardziej zaś upodobał sobie rzepy, którym nadał czarodziejską
moc. Uprawiał je na stokach Śnieżki, tam gdzie już inne rośliny nie rosły i
ludzie nie docierali i w razie potrzeby wykorzystywał ich właściwości, bo jego
– ducha, szczególnie kiedy przybierał ludzką postać trapiły różne przypadłości.
Często wybierał się na dłuższe wędrówki, wierząc, że nikt do jego siedziby nie dotrze, tym bardziej, że zabraniał do niej dostępu zakazami i różnymi wymyślnymi fortelami. A to zamieniał śmiałków w skały, drzewa, a nawet zwierzęta, które później broniły dostępu do jego siedliska, a to w przemyślny sposób wyznaczył granice swego królestwa, ale o tym w następnej legendzie. Mimo to, kiedy wracał z takiej dłuższej wędrówki bez względu na porę dnia, pogodę, czy zmęczenie najpierw szedł do swego ogrodu aby sprawdzić czy nikt mu rzepy nie ukradł. Robił to bardzo dokładnie, a to mnożąc, a to dodając swe rzepy i od tej często powtarzanej czynności nazwano go Liczyrzepą.