– Zimą i tak nie wejdziecie, bo jest to
zbyt trudne, nawet ja rezygnuję na ten czas z człowieczej postaci i wygodniej
mi być duchem. A od wczesnej wiosny, kiedy tylko zaczynają tajać śniegi aż do
następnych śniegów granice moich włości wyznaczy roślina, która wcześniej niż
inne będzie wyrastała, o jasno zielonej barwie, podobna do pięści, a następnie
przybierze kształt wielkich (parasolowatych) liści, żeby była łatwo przez
wszystkich postrzegana. Nie będzie ona rosła poza moim królestwem, więc jeżeli
dostrzeżecie ją na swojej drodze, to pamiętajcie, że dalej wam iść nie wolno!
Trzeba zawrócić! Myśliwi wsiedli na konie i dość długo jechali w milczeniu.
Każdy z nich przeżywał po swojemu spotkanie z „potężnym”, trudno im było uwierzyć, że
był to On sam. Po chwili zauważyli stado saren, bez trudu dwie upolowali i
jadąc dalej rozważali jak łatwo „potężny” ich znalazł, jak wiedział czego im
trzeba i teraz naprawdę uwierzyli w jego moc. Tym bardziej, że po chwili ich
wzrok padł na rośliny wyznaczające granice, o których mówił Liczyrzepa, a
których nigdy wcześniej nie widzieli.
– I tak pojawiło się w Sudetach „ziele Liczyrzepy” – jak
nazywano je niegdyś. Ziele to zwane dziś lepiężnikiem białym wyznacza swoimi
stanowiskami poziomicę około
Jeżeli i Wy spotkacie na trasie wędrówek
po Sudetach tę roślinę, to niechaj ona Wam przypomni, że wchodzicie we włości
Liczyrzepy i baczcie, żeby niewłaściwym zachowaniem nie narazić się Duchowi
Gór.